LODZ UP: CZY ŁATWO JEST POWIEDZIEĆ MIASTO?

W pierwszym numerze magazynu studenckiego Lodz UP, znajduje się wywiad z przewodniczącą Stowarzyszenia Topografie, Agatą Zysiak - “Czy łatwo jest powiedzieć miasto?”.

 Zachęcamy do przeczytania lektury.

CZY ŁATWO JEST POWIEDZIEĆ MIASTO

Wywiad Karolina Pawlak, Lodz UP, 01/2011


 Rozmowa z Agatą Zysiak, przewodniczącą Stowarzyszenia Topografie

 A gdyby tak stworzyć wirtualną mapę miasta, na której każdy łodzianin mógłby zaznaczać ważne dla siebie miejsca, dodawać zdjęcia i osobiste historie tworząc swoje prywatne miasto? Trzy lata temu idea ta zainspirowała grupę studentów do powołania stowarzyszenia. Tak powstało Stowarzyszenie Topografie i strona Miejscownik.org. Z czasem pojawiały się kolejne pomysły, a w październiku zeszłego roku rozpoczął się nowy rozdział w historii stowarzyszenia. Dzięki mecenatowi Uniwersytetu Łódzkiego w dawnej fabryce projektorów przy ul. Pomorskiej Topografie uruchomiły Miejski Punkt Kultury Prexer-UŁ, nową przestrzeń poświęconą  tematyce miejskiej i filmowej.

 Kim jesteście?

Agata Zysiak Lubimy o sobie mówić, że jesteśmy grupą ludzi, którzy uwierzyli w Łódź. Członkowie Stowarzyszenia to absolwenci i studenci socjologii, kulturoznawstwa, geografii i kilku innych kierunków, ale wszystkich nas łączy zainteresowanie tematyką miejską i Łodzią. Postanowiliśmy, że to będzie nasze miejsce na ziemi i chcemy wzmacniać jego tożsamość kulturową organizując atrakcyjne wydarzenia ożywiające ofertę kulturalną i przypominające o kluczowych wydarzeniach z przeszłości miasta.

 A konkretnie?

Prowadzimy portal Miejscownik.org, organizujemy Festiwal „Miastograf”, festiwal fotografii lomo „Lomografie”, prowadzimy też programy z zakresu edukacji regionalnej i naukowe projekty poświęcone Łodzi takie jak „Powiedzieć miasto – łódzkie historie mówione” polegający na nagrywaniu rozmów z najstarszymi mieszkańcami miasta. Jako pierwsi, i chyba na razie jedyni, zaczęliśmy robić w Łodzi gry miejskie. To coś pomiędzy grą terenową a happeningiem artystycznym i akcją edukacyjną. Gry odpowiadają na potrzebę mieszkańców, aby poznać swoje otoczenie i jego przeszłość a jednocześnie dobrze się przy tym bawić. Organizujemy gry własne takie jak „Łap złodzieja” poświęcona bałuckiemu rzezimieszkowi Ślepemu Maksowi, ale też – na zaproszenie innnych instytucji, ostatnio dla Teatru Jaracza i Muzeum Sztuki. Gra muzealna poświęcona była Władysławowi Strzemińskiemu, nawiązując do jego walczącej postawy artystycznej. Jedno z zadań mieściło się w podziemnych polu paintballowym pod starym miastem i polegało na obronie obrazów mistrza przed atakami socrealistów. No i w końcu – kończąc wyliczanie naszych działań – Miejski Punkt Kultury Prexer-UŁ, na którym od niedawna skupia się większość naszej energii...

 Czyli tu, gdzie teraz siedzimy. Długa nazwa, o co chodzi?

Długa, bo to złożona historia. Od kilku lat przy różnych inicjatywach współpracujemy z Uniwersytetem Łódzkim. Razem zorganizowaliśmy w 2008 r. festiwal Miastograf, i dwie gry miejskie, a teraz przymierzamy się do drugiej odsłony „Powiedzieć miasto”, w której rozmawiać będziemy z osobami pamiętającymi początki UŁ. Tymczasem, w związku z modernizacją Palmy, zrezygnowano z prowadzenia zajęć w budynku dawnego Prexera i dostaliśmy propozycję zaadaptowania tej przestrzeni na cele kulturalne. W sierpniu zeszłego roku sfinalizowaliśmy umowę i po prawie 2 miesiącach wzmożonej pracy fizycznej członków i przyjaciół Stowarzyszenia, zdrapaniu wielu warstw farby, zakitowaniu okien, szpachlowaniu, skrobaniu, czyszczeniu i innym pracach remontowych, 8 października 2010 roku został otwarty Miejski Punkt Kultury Prexer-UŁ. Ofertę działającego tam Kina Cytryna uzupełniliśmy o galerię, pracownię badań nad miastem, a teraz przygotowujemy się do otworzenia tam klubokawiarni. W ten sposób powstał związany z uniwersytetem nowy punkt na kulturalnej mapie Łodzi.

 To wyjaśnia większą część nazwy. A skąd tam Prexer?

Łódzkie Zakłady Kinotechniczne Prexer to nieco zapomniany element Łodzi filmowej. Pamiętamy o Wytwórni Filmów Fabularnych i Szkole Filmowej, ale już nie o tym, że w Łodzi mieściła się również jedyna w Polsce fabryka projektorów filmowych. Tu w 1948 r. powstał pierwszy  polski projektor, tu też powstawały również domowe rzutniki bajek Ania, Bajka czy Jacek. Bez Prexera uboższa byłaby nie tylko polska kinematografia, ale również dzieciństwo wielu pokoleń Polaków. Same zakłady powinny również powrócić na mapę Łodzi filmowej.  Program Punktu skupi się na dwóch obszarach: filmie i mieście. Organizować będziemy spotkania o tematyce miejskiej, wystawy i projekcje filmowe uzupełnione o koncerty i imprezy taneczne. Niegdyś budowano tu projektory, dziś chcemy projektować kulturę.

 Dziś wśród młodych ludzi często dominuje postawa „niechcemisie”. Jak to jest, że Wam się chce?

 Kiedy dwanaście osób po pracy przychodzi szlifować tynk czy skrobać farbę ze ścian też sobie zadaję to pytanie. Tak zwana praca społeczna przynosi chyba po prostu olbrzymią satysfakcję. Mamy poczucie, że robimy coś ważnego nie tylko dla siebie, ale i miasta. I w końcu, patrząc na Prexer, możemy zobaczyć efekty naszej trzyletniej pracy. Mamy poczucie, że razem jesteśmy w stanie zrobić coś wyjątkowego. To daje kopa.

 Lubisz Łódź?

Nigdzie się tak dobrze nie czuję. Mieszkałam za granicą, ale zawsze tu wracam, bo zdaję sobie sprawę, że takie miejsce każdy z nas ma tylko jedno. Każde podwórko, ulica jakoś wiążą się z naszym życiem. Oczywiście można narzekać na jakość życia w mieście, ale daje to tylko sygnał aby próbować coś zmienić. Inaczej, zamiast narzekać, lepiej się wyprowadzić.

 Masz  tu swoje ulubione miejsca?

Dzisiaj przede wszystkim Prexer. Wszyscy w Stowarzyszeniu odpowiemy tak samo, bo to jest ten kawałek Łodzi, ten punkt na jej mapie, który możemy sami kształtować. Oczywiście też osiedle - ja wychowałam się na Stokach i jestem bardzo z nimi związana – Plac Wolności, Stary rynek i starsza cześć miasta. Łodzi cały czas zarzuca się brak jednolitego historycznego centrum. Uważam, że bardzo dobrze, że go nie ma. To nas odróżnia i identyfikuje zarazem.

 Przyjęło się, że stary rok kończymy robiąc plany na nadchodzący. Jest coś, czego moglibyśmy życzyć miastu?

To miasto ma ogromny potencjał. Życzenia kieruję do mieszkańców, żeby umieli i chcieli go rozpoznać. Myślę zwłaszcza o tych, którzy zastanawiają się czy wyjechać po zrobieniu dyplomu i  tych, którzy zastanawiają się, czy nie warto tu przyjechać studiować. Brakuje nam lokalnego patriotyzmu, szacunku do miejsca i do samych siebie. Bo jeśli nie ma w nas przekonania, że miejsce w którym żyjemy jest wartościowe, to trudno będzie nam wokół niego budować swoje życie. A gdzie się żyje ciekawiej niż w Łodzi?

 



Podziel się tą informacją:




2011 © Topografie.pl
All rights reserved.   
     Academio.pl - koła naukowe, grupy studenckie, kierunki studiów, konferencje naukowe.            WebDesign by  Ortografika